Topienie Marzanny Giżycko 2011
W dniach 18 – 20 marca odbył się na mazurach rajd „Topienie Marzanny”. Zorganizowany został przez MOC. Impreza podzielona została na trzy klasy: extrem, wyczyn i podróżnik. Wystartowaliśmy wraz z żoną w tej ostatniej, czyli w podróżniku. Byliśmy pierwszą załogą która zgłosiła się do rejestracji w Twierdzy Boyen, więc otrzymaliśmy naklejkę z numerem 1
W piątek wieczorem ruszył nocny etap rajdu. Chociaż punktowany start dla podróżników był przewidziany dopiero na sobotę rano, wraz z ekipą naszych znajomych z długiego samuraja oraz patrola wyruszyliśmy obserwować zmagania wyczynu na poligonie. Było zimno, padał śnieg, a w samochodzie parowały szyby. Teren poligonu usiany był skarpami, rowami i dołami. Nie obyło się bez przygód.
Dwa razy wyciągałem samuraja zakopanego w śniegu. Ale największym sprawdzianem auta była przygoda która mi się przytrafiła na polu zmagań wyczynu. Kierowca wklejonego w błotny rów z wodą patrola poprosił o pomoc w wyciągnięciu. Zgłosiłem się na ochotnika. Podczas manewrowania wpadłem przodem w rów na tyle głęboki i stromy, że nie byłem w stanie wyjechać z niego o własnych siłach. Dopiero 3 potężne szarpnięcia Gaza wyciągnęły mnie z pułapki. Kiedy udało mi się uwolnić, zabrałem się za szarpanie patrola. Też nie było łatwo. Uczepionym na kinetyku samochodem (nie, nie Patrolem, tylko moim
) rzucało na wszystkie strony, ale w końcu się udało. Mój Cherokee wyszedł bez szwanku i mogliśmy kontynuować dalej jazdę
Następnego dnia z rana odebraliśmy roadbooki z opisem trasy i ruszyliśmy na objazd mazurskich bezdroży. Trasa miała ok. 150km. Minęliśmy kilka ciekawych miejsc, przy których nie zatrzymaliśmy się niestety na dłużej. Na pewno jeśli będę miał okazję wrócić w tamte rejony będę chciał zwiedzić stanowisko archeologiczne we wsi Jeziorko, Wilczy Szaniec czy muzeum Mazury.
Pokonanie całej trasy i odnalezienie pieczątek zajęło nam sporo czasu. Dotarliśmy z powrotem do Twierdzy ok. godz. 20-stej. Po zdaniu roadbooków rozpoczęło się rozdanie nagród połączone z degustacją wyśmienitych nalewek domowej produkcji
Wręczenie nagród odbyło się w obecności przedstawiciela lokalnych władz Giżycka, oraz sponsorów: przedstawicielki Hotelu Mazury i Krzysztofa Presza z Task4x4. Główną nagrodą w kategorii „Podróżnik” były vouchery na szkolenia jazdy offroadowej w Tasku. Nam udało nam się zająć III miejsce
Dostaliśmy dyplomy, książki oraz pamiątkowy dzban, który przez jednego z kolegów z forum nazwany został „mazurskim oscypkiem”
Jest jeszcze jeden ważny aspekt tej imprezy o którym warto wspomnieć. Poznaliśmy bardzo fajnych ludzi, z którymi bardzo szybko się zaprzyjaźniliśmy. Co więcej – okazało się, że pewne osoby które poznałem są albo moimi znajomymi, albo znajomymi znajomych. To całkiem fajna sprawa, kiedy nagle się okazuje, że nie jest się tak całkiem wyobcowanym w nowym środowisku