Tag: pkp

samochód vs. komunikacja miejska

Nauczony doświadczeniem sprzed dwóch tygodni postanowiłem na trzy najbliższe dni przesiąść się z samochodu do komunikacji miejskiej. Ostatni raz podróżowałem do pracy w ten sposób ponad pół roku temu. Tak to jest… człowiek szybko przyzwyczaja się do wygody ;)

Do tej decyzji skłoniły mnie dojazdy na godz. 9 do pracy w Warszawie.  Niestety dało się odczuć,  że skończyły się już wakacje. Jest dużo więcej samochodów, a co za tym idzie większe i częstsze korki. Druga rzecz to problem ze znalezieniem miejsca do zaparkowania samochodu w pobliżu firmy. Niestety na ul. Domaniewskiej w Warszawie już o 8-smej nie ma gdzie zaparkować. Darmowy parking w Galerii Mokotów otwierają dopiero ok. 10, więc jestem bez szans…

Tak więc co drugi tydzień będę podróżował do pracy pociągiem z Wołomina. Bilety już kupione, pozostaje tylko sprawdzić rozkład jazdy ;)


remonty na kolei

Kasia znalazła fajny artykuł w serwisie gazeta.pl. W ciekawy, ironiczny sposób oddaje warunki w jakich przyszlo podróżować codziennie do pracy wielu wielu ludziom. Niestety nie jest to wybujała fantazja autora, czy chęć wywołania taniej sensacji, tylko niezbyt ciekawa rzeczywistość.

W tym miesiącu nie kupuję biletu miesięcznego. Nie warto. Wolę dajmy na to wstać o godz. 5 rano, zwlec się na autobus który odjeżdża o 5.50 niż jechać takimi pociągami…. Przynajmniej będę w pracy przed wszystkimi i spokojnie zdążę wziąć rozbieg przed kolejnym dniem w pracy. Przede wszystkim dostanę się do Warszawy w wygodnym autobusie i…. w pozycji siedzącej.


podróże Pe Ka Pe

W ciągu ostatnich kilku tygodni spółka Koleje Mazowieckie obsługująca trasę którą codziennie dojeżdżam do pracy wystawia podróżnych takich jak ja na ciężką próbę. Co i raz odwoływane są kolejne pociągi co sprawia, że zdążenia na czas do pracy staje się praktycznie niemożliwy. Tłok jest taki, że na ostatnich stacjach nie ma gdzie wsiąść do pociągu. Pozostaje podróżowanie w tzw. „kanarówach”. Są to przedziały służbowe w wagonach klasy EN57. Można w nich spotkać nieraz towarzyskie osoby ;-) Ja dzisiaj spotkałem Ryśka spod Ełku, który opowiadał o swojej pracy glazurnika. Przy okazji napiłem się drina z soku pomarańczowego rozrobionego na prędce  w butelce od tymbarka ;-)


PKP – connecting people…

Dzisiejsza podróż pociągiem do pracy nieco przypominała taką jaką odbywają mieszkańcy Tokyo. Tyle, że na razie u nas nie ma etatu dla „upychacza”. Ledwo wsiadłem a w zasadzie wcisnąłem się do pociągu i stanąłem na pomoście. Na kolejnych stacjach byłem sukcesywnie spychany dalej, aż w końcu zatrzymałem się w przedziale. Plus był taki, że nie musiałem się niczego trzymać. Co więcej mogłem pokusić się o małą drzemkę na stojąco :)

Biedny był jeden koleś. Na przedostatniej stacji chciał wysiąść. Przed nim na pomoście zwarta ściana ludzi. Jego słabe „przepraszam” ginęło gdzieś w tłumie. Dało się wyczuć rezygnację i bezsilność kiedy wypowiadał pod nosem: „zajebiście…”, wiedział, że już nie wysiądzie…

Nie wiem czemu, ale odwróciłem się i zacząłem się śmiać. Taki mały jednoosobowy dramat rozgrywający się w pociągu :)


Rower

Wracając wczoraj wieczorem do domu do pociągu którym jechałem wsiadło trzech gości z rowerami. Wszyscy mieli zgrabne ramy trialóweczki na oko 14″. Jeden z nich podjechał do pociągu eleganckim manualem. Przyjrzałem się im i trochę mi szczena odpadła. Goście na oko mieli nie wiem… jakieś 13 -14 lat. Jednym słowem jeszcze dzieciaki.

Heh. Teraz trochę wstyd wsiadać na rower, żeby nie zbłaźnić się przed młodzieżą :) No ale mimo wszystko, postanowiłem wczoraj przypomnieć sobie stare czasy i wyjąłem rower z piwnicy, siodełko opuszczone w dół i… pojechałem do Kasi. Pierwsza przeszkoda: betonowy próg na drodze.  Próba bunny hop‘a. Rezultat: porażka. Rower kompletnie mnie nie posłuchał i zamiast ze mną pójść ku górze on wolał być na ziemi. Postanowiłem się nie zrażać i pojechałem dalej. Kolejne próby o dziwo wypadały już lepiej ale nadal daleko do ideału. Niestety nie jestem mistrzem freeride’u ;) Po drodze światła. Robię stójkę. Wow, nawet udało mi się ustać na rowerze :)

Niestety obecny stan techniczny mojego roweru (zwłaszcza hamulce, które praktycznie nie działają) nie pozwala na trenowanie innych rzeczy, takich jak podskakiwanie czy jazda na tylnim kole. Na razie nieśmiało skłaniam się do kupna nowego sprzętu. Ale jakoś nie mam wystarczającej determinacji ku temu, pomimo, że nawet teraz wyobrażam sobie siebie na nowym bajku ;)


  • Copyright © 1996-2010 Notatnik. All rights reserved.
    iDream theme by Templates Next | Powered by WordPress