Notatnik

blog krolika

Uwaga na Subway’a w Galerii Mokotów

Written By: krolik - sie• 24•10

Zwracajcie uwagę na paragon kupując w tym Subwayu. Mieliśmy z żoną dwa przypadki, kiedy pozycje na paragonie nie zgadzały się ze stanem faktycznym.  Za pierwszym razem doliczyli nam porcję szynki, której nie zamawialiśmy. Za drugim zamawialiśmy dwie kanapki. Jedna była mała z pojedynczym serem a druga duża z podwójnym. A co było na paragonie? Dwie duże z podwójnym serem :)

Nie piszę tutaj, aby zarzucić komuś oszustwo, broń boże! Zdaję sobie sprawę, że to była po prostu pomyłka. Mają tam spory ruch i takie rzeczy się mogą zdarzyć. Chcę Was jedynie uczulić,  że tam niestety zdarza się to dosyć często. Nie ma problemów z reklamacją. Obsługa uznaje ją na podstawie paragonu.

Karpacz 2010

Written By: krolik - sie• 19•10

Tegoroczny urlop postanowiliśmy wraz z żoną spędzić w górach. Wybraliśmy Karkonosze które stanowią część Sudetów – ich wyższe pasmo. Naszą bazą wypadową był Karpacz. Zatrzymaliśmy się w pensjonacie „Królowa Śniegu”, który położony jest bardzo blisko centrum miasta.

  • Przyjazd

Podróż zajęła nam ok. 7 – 8 godzin. Zaraz po przyjeździe do miasta zameldowaliśmy się w ośrodku, rozpakowaliśmy bagaże i ruszyliśmy na miasto. Pogoda była wyśmienita. Świeciło słońce i było bardzo ciepło. Ponieważ byliśmy głodni nasze kroki skierowaliśmy od razu w stronę jakiejś restauracji.

Oferta gastronomiczna Karpacza jest bardzo bogata. Idąc przez miasto znajdziemy mnóstwo różnych restauracji oraz handlarzy oferujących grillowane oscypki z żurawiną ;) Niestety cenowo lokalni restauratorzy nie rozpieszczają. Omijaliśmy te miejsca w których ceny za pozycje w menu podawane były za 100g porcje. Znaleźliśmy restauracje w których można było zamówić zestawy obiadowe.  W ofercie można było wybierać z pośród ok. 8 zestawów. Zamawiając dodatkowo dwa piwa 0,5l można było zmieścić się poniżej 50zł. Zanim zajmiemy miejsce przy stoliku warto spytać się obsługi, czy można jeszcze zamówić zestawy obiadowe. W restauracji „Tempo” po godz. 18-stej zestawów obiadowych zamawiać nie można. Do wyboru pozostają inne pozycje z menu, niestety cenowo mniej atrakcyjne.

A na ulicach multum turystów i tłok , gwarno. No ale to akurat było do przewidzenia. Przyjechaliśmy w samym środku sezonu :)

  • Pielgrzymy – Świątynia Wang

Kolejny dzień przeznaczyliśmy na zaprawkę w górach.  Zaraz po śniadaniu wyruszyliśmy w miasto aby spod „Białego Jaru” wejść na żółty szlak, który prowadził do „polany Bronka Czecha”.  Usiana kamieniami ścieżka prowadziła dosyć stromo w górę.  Stamtąd dalej zielonym szlakiem poszliśmy obejrzeć formacje skalne nazywane Słonecznikiem. Według jednej z karkonoskich legend jest to postać diabła, który próbując zasypać głazami Wielki Staw przegapił wschód słońca i zamienił się w kamień.

Po chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej aby odwiedzić  formację skalną „Pielgrzymy”. Trzeba przyznać, że przyroda w Karkonoszach jest niezwykle urokliwa a powietrze świeże :) Górskie szlaki są dosyć wymagające, więc można przy odpowiednim samozaparciu i determinacji odbudować nieco kondycję.

Ostatnim etapem wyprawy była świątynia Wang. Ten obiekt jest jedną z głównych atrakcji Karpacza. Budynek powstał w miejscowości Wang w średniowiecznej Norwegii. Zbudowany został z sosnowego drewna bez użycia ani jednego gwoździa. Od XIXw. należy do parafii ewangelickiej. Zwiedzanie kościoła jest płatne. Dodatkowo jeśli ktoś będzie chciał robić zdjęcia w środku, będzie musiał uiścić dodatkową opłatę przy zakupie biletu w kasie. Turyści wpuszczani są grupami. Zwiedzanie zaczyna się od odsłuchania nagrania, które opowiada historię kościoła. Drugi etap zwiedzania, to przejście krużgankiem biegnącym wokół świątyni, aż do samego wejścia.

  • Skalne Miasto

Na wyprawę do Skalnego Miasta wyruszyliśmy w zorganizowanej przez „BT Sudety” wycieczce autokarowej.  Nie jest to jedyne biuro turystyczne na terenie Karpacza. Na pewno jest jeszcze BT Karpacz, ale nie korzystaliśmy z ich usług. Ceny wycieczek nie są wygórowane, a  miejsca w które prowadzą są warte odwiedzenia.

Skalne Miasto położone jest w czeskiej miejscowości Adrspach. Wstęp jest płatny. Przed wyjazdem należy zaopatrzyć się w czeskie korony.  Można tutaj zwiedzić wiele ciekawych form skalnych, których nie zobaczymy w polskich górach. Niektóre z nich przypominają zwierzęta, inne ludzi. Właśnie w tym momencie pomaga przewodnik który pokazuje  na co warto zwrócić uwagę.  Można zwiedzić również wodospad wypływający ze skał, do którego wejście znajduje się przy rynku w Skalnym Mieście. Jedną z atrakcji wycieczki jest jeszcze przeprawa tratwą. Niestety nie udało nam się z niej skorzystać ze względu na kiepską pogodę.

Miejsce z całą pewnością godne polecenia. Być może za rok odwiedzimy jeszcze Adrspach i Skalne Miasto. Tym razem już sami – bez wycieczki. Będzie wtedy więcej czasu na zwiedzanie i robienie zdjęć.

  • Wodospad Kamieńczyk  – Zamek Chojnik

Kolejnego dnia postanowiliśmy dać jeszcze odpocząć nogom zmęczonym po poniedziałkowej zaprawie w górach, która okazała się całkiem wyczerpująca . :)   Pojechaliśmy zatem do Szklarskiej Poręby aby stamtąd zwiedzić wodospad Kamieńczyk. Samochód zostawiliśmy na płatnym parkingu przy ul. Szosa Czeska.  Na miejscu należy uiścić opłatę w wysokości 7zł, która starcza na 3h. Nie pamiętam już ile kosztowała każda następna godzina. Koszt parkowania przez cały dzień – 15zł.

Wodospad Kamieńczyk jest najwyższym wodospadem po polskiej stronie Karkonoszy. Zwiedzanie wodospadu jest płatne.  Po wykupieniu biletów dostaje się w kasie kaski ochronne, które trzeba później zwrócić :)

W okolicach wodospadu nie mieliśmy jakichś konkretnych planów, więc postanowiliśmy zwiedzić ruiny zamku Chojnik. Wędrówkę zaczęliśmy w miejscowości  Podgórzyn. Można tam dojechać jadąc z Jeleniej Góry w stronę Karpacza. Zaraz przy drodze jest tablica która kieruje na parking  płatny (chyba 5zł) gdzie można zostawić samochoód w drodze do zamku. Zaraz przy parkingu zaczyna się żółty szlak który dalej spotyka się z czerwonym i czarnym. Te z kolei prowadzą prosto do zamku. Za murami znajduje się restauracja  w której można się posilić i stragan z pamiątkami. Wstęp na zamek jest płatny.

Chojnik jest przykładem średniowiecznej zabudowy obronnej. W przeciągu wieków był rozbudowywany i umacniany, aż do momentu 31 sierpnia 1675 roku kiedy został zniszczony przez piorun. Nigdy później  nie został odbudowany.  Więcej ciekawych informacji na temat zamku można przeczytać na stronie internetowej www.chojnik.pl.

  • Dobre źródełko i kaplica św. Anny

W zasadzie był to spokojny spacerek. Szlak prowadził trochę lasem, trochę chodnikiem przy asfaltowej drodze. Początki powstania kaplicy sięgają XIIIw. natomiast źródełko prawdopodobnie było miejscem kultu jeszcze w czasach przed chrześcijańskich.  Związana jest z tym miejscem legenda, która mówi, że każdy kto obiegnie siedem razy kapliczkę z ustami pełnymi wody ze źródełka, będzie miał szczęście w miłości :)

W drodze powrotnej można było dostrzec w oddali, znajdujący się niżej zalew „Sosnówka”. Na szlaku natknęliśmy się na wejście do  jakiegoś opuszczonego szybu. Niestety nie miałem ze sobą latarki, więc nie mogłem dokładniej zbadać tego miejsca. Droga do miasta prowadziła cały czas przez las aż do mostu na zaporze  na Łomnicy.  Był to bardzo spokojny szlak, na którym nie spotkaliśmy tłumu turystów.

  • Grzbiet Kowarski – Przełęcz Okraj

Tak, to z całą pewnością był jeden z tych dni, które się wspomina podczas wakacyjnych relacji, a to z takiego powodu, że przemokliśmy do suchej nitki. :) Nie pomogły nawet kurtki przeciwdeszczowe.  Zanim wyruszyliśmy w góry sprawdziłem przezornie szczegółową prognozę pogody na dzisiejszy dzień. Niestety wbrew temu, co tam było napisane spadł ulewny deszcz, który nas złapał w górach w gęstym lesie. Szlak, którym podążaliśmy momentalnie zmienił się w płynący potok. Całkiem przemoknięci zdecydowaliśmy się kontynuować wędrówkę, aby nie wyziębić organizmu. Podczas dalszej drogi do schroniska na przełęczy Okraj spadły na nas jeszcze dwie porządne ulewy ;)

W schronisku zamówiliśmy sobie ciepłe posiłki i gorącą herbatę z cytryną. Niestety nie serwują herbaty z prądem ;) Ze schroniska ruszyliśmy w dalszą część wędrówki. Wspięliśmy się na Grzbiet Kowarski i dalej szczytami wzdłuż granicy z Czechami przeszliśmy do Sowiej Przełęczy i tam zeszliśmy czarnym szlakiem, który doprowadził nas do Karpacza na zasłużony odpoczynek ;) Niestety, od tego momentu pogoda stała się bardziej kapryśna utrudniając planowanie w kolejnych dniach.

  • Czeski Raj

To druga wycieczka do Czech którą zaliczyliśmy z „BT Sudety”.  Była to wycieczka jednodniowa obejmująca kilka miejsc, do których podróżowaliśmy autokarem.

Pierwsze miejsce, które zwiedziliśmy to Bozkovskie Dolomitowe Jaskinie.  Wstęp jest płatny. Dodatkowo płatne jest robienie zdjęć. Osoby, które uiściły tą opłatę podczas sprawdzania biletów są obklejane naklejkami ;) Trzeba naszykować czeskie korony.  Zostaliśmy podzieleni na ok. 20 osobowe grupy.  Każdą z grup oprowadzał po jaskiniach przewodnik wyposażony w magnetofon z nagranym opisem poszczególnych etapów jaskiń :) Zwiedzanie trwa szybko. Ok 15 min.

Jak tylko ostatnia grupa wyszła z jaskiń, po chwili przerwy ruszyliśmy zwiedzać ruiny zamku Trosky. Wstęp jest również płatny. Ruiny posiadają dwie charakterystyczne wieże, które zostały nazwane „Panna” i „Baba” w związku z legendą na temat zamku. Pod murami zamku można obejrzeć wystawione w klatkach króliki a za 30 koron można zrobić sobie zdjęcie trzymając orła lub puchacza na ręku :)

Z ruin Trosky pojechaliśmy do Prachovskich Skał. Jest to miejsce podobne do Skalnego Miasta w Adrspachu.  Wycieczkę zakończyliśmy w Jiczinie – mieście z którego pochodził rozbójnik Rumcajs ;) Po dojściu na rynek miasta był czas wolny. Ponieważ byliśmy już trochę głodni zamiast zwiedzania rynku poszliśmy do jednej z restauracji na obiad ;) Z obsługą lokalu jeśli nie znamy języka czeskiego można porozumieć się po niemiecku. Angielski raczej odpada. Na szczęście dostępne było  menu w języku angielskim z ponumerowanymi pozycjami ;) Cenowo  obiady w przeliczeniu na złotówki tak ok. 30 zł za jedno niewyszukane danie.

Ostatnim etapem każdej wycieczki do Czech jest miejsce położone tuż przy granicy „tam gdzie Polacy zazwyczaj robią zakupy” ;) Czyli – sklepie ogólno – spożywczym zorientowanym przede wszystkim na sprzedaż alkoholu ;) Swoją drogą takie wycieczki przynoszą niezły zysk przygraniczmym handlarzom, chociaż złoty okres na pewno już dla nich się skończył, po tym jak ceny się już wyrównały…

  • Muzeum Mineralogiczne -  Szrenica – Śnieżne Kotły

Aby dotrzeć na Szrenicę pojechaliśmy samochodem do Szklarskiej Poręby.  Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do Muzeum Mineralogicznego. Wstęp kosztuje 10zł od dorosłej osoby, ale warto je odwiedzić.  Zbiory znajdują się na parterze oraz na piętrze. Parter poświęcony jest epoce dinozaurów. W gablotach jest wiele różnych skamielin. Obejrzeć można m.in. kości dinozaurów,  amonity, trylobity, jaja dinozaurów. W głównej sali ustawione są ławki, gdzie można przysiąść i pooglądać program poświęcony dinozaurom :)

Na pierwszym piętrze  znajdziemy mnóstwo minerałów oraz kamieni szlachetnych i pół szlachetnych.  Dziwne tylko jest trochę to, że przy wejściu na górne piętro w pierwszej gablocie stoi zrekonstruowany szkielet velociraptora. Może nie zmieścił się  już na parterze i nie było gdzie go postawić ;) Na pewno wszystkie eksponaty robią wrażenie. Na dole przy kasie można też zakupić pamiątki. Niestety ich ceny… tak, w większości są mało przystępne ;)

Kiedy dotarliśmy pod wyciąg ustawiliśmy się w długiej kolejce do kas. Ładna pogoda wygoniła turystów w góry ;) Wyciąg jest dwuetapowy.  Bilet w jedną stronę (za 2 etapy) kosztuje 27zł od dorosłej osoby.  Przed wejściem na wyciąg warto założyć od razu na siebie coś ciepłego, bo będzie wiało ;) Na szczycie nie zabawiliśmy zbyt długo i ruszyliśmy obejrzeć Śnieżne Kotły.  Na ich szczycie porobione są punkty widokowe z których można nacieszyć wzrok pięknymi widokami. Warto je odwiedzić przy słonecznej pogodzie, kiedy jest dobra widoczność. To był ostatni punkt w programie na ten dzień. Zeszliśmy ze szczytów aż do samej Szklarskiej Poręby na parking, gdzie zostawiliśmy samochód i udaliśmy się do pensjonatu.

  • Śnieżka – Przełęcz Okraj

To była nasza ostatnia wyprawa w góry.  Wjechaliśmy wyciągiem na Kopę. Bilet normalny w jedną stronę kosztuje 22 zł. Krzesełka są niestety pojedyncze, co też miało wpływ na czas oczekiwania w kolejce. Po wjechaniu na górę udaliśmy się w stronę Śnieżki ładnym kamiennym szlakiem. Pod samą górą skręciliśmy na czarny szlak. Na jego trasie znajdują się dwa punkty widokowe.  Wiatr, który wiał na Kopie i Szrenicy to było nic w porównaniu do tego co się działo na zboczach Śnieżki. Tutaj jak zwracałem twarz w stronę wiatru, pęd powietrza zapierał dech w piersiach :) Na samym szczycie odwiedziliśmy schronisko. Zamówiliśmy sobie herbatę z rumem (7zł)  i po chwili odpoczynku ruszyliśmy najpierw Czarnym Grzbietem, później Kowarskim Grzbietem wzdłuż granicy w kierunku Przełęczy Okraj. Chciałem jeszcze raz zrobić tą trasę, gdyż pierwsze podejście robiliśmy przy marnej pogodzie, więc nie można było się nacieszyć krajobrazem, który naprawdę wato obejrzeć.

Na przełęczy tradycyjnie chyba już zjedliśmy obiadek i ruszyliśmy w drogę powrotną do pensjonatu. Niestety Kasia dwa dni wcześniej nadwerężyła kolano, więc pokonanie trasy z przełęczy Okraj zajęło nam jakieś 4 godziny.  Na szczęście nie było to nic poważnego i obecnie kolano już nie sprawia problemów :)

  • Koniec pobytu – Podsumowanie

Ostatni dzień w Karpaczu przeznaczyliśmy na zakup pamiątek dla rodziny. Podsumowując wyjazd można powiedzieć, że był udany. Zrealizowaliśmy większość zamierzonych rzeczy. Niestety pogoda nie była idealna. Jednego dnia wręcz pokrzyżowała nam plany. Przez ulewny deszcz padający od samego rana nie pojechaliśmy na wycieczkę do Pragi. Cali przemoczeni wróciliśmy do pensjonatu, gdzie spędziliśmy praktycznie cały dzień. Minusem „Królowej Śniegu” jest to, że w czasie kiedy cały dzień pada deszcz nie ma co w nim robić.  Na pewno przydałby się jakiś stół do tenisa, dartsy czy stół bilardowy.  Jeśli już jesteśmy przy temacie pensjonatu. Pokoje wyposażone są w telewizor. U nas działały programy: 1, 2, viva, tvn7, tvn i jakieś niemieckie programy. Na terenie „Królowej Śniegu” działa sieć bezprzewodowa (bez zabezpieczeń) z dostępem do 6Mbit-owej neostrady.

Podczas jednego z pochmurnych dni zwiedziliśmy jeszcze Muzeum Zabawek – jedno z niewielu w sumie miejsc w pobliżu które można zwiedzić nie przemieszczając się z Karpacza.

Dla tych którzy planują wyprawę w góry – podstawa to dobre buty turystyczne. Przydaje się nieprzemakalna kurtka i peleryna (poncho). Warto zabrać ze sobą latarkę i lornetkę. Lornetka na pewno przyda się na szczytach gór i innych miejscach z ładnymi widokami. Żałowałem trochę, że nie miałem jej w Chojniku i w ruinach Trosky. Dużo ubrań, wiadomo – długie wędrówki powodują, że trzeba często zmieniać ubrania , zwłaszcza bieliznę i koszulki ;-)

Asus Eee PC 1201T (Seashell)

Written By: krolik - lip• 25•10

Tydzień temu w niedzielę pech chciał, że odmówił mi posłuszeństwa mój wysłużony IBM T42. W dosyć nieoczekiwany sposób. Wyzionął ducha po tym jak włożyłem kabel USB od iPhone’a. Później się okazało, że to była tylko śpiączka, ale ja nie o tym chciałem. Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy z żoną zakupić upatrzony wcześniej już przeze mnie komputer. :)

Asus Eee PC 1201T  to netbook wyposażony w matrycę ledową o przekątnej 12,1″  i rozdzielczości 1366.x768.  Posiada całkiem wygodną klawiaturę do której bardzo szybko można się przyzwyczaić.  Dosyć miękko się na niej pisze. Sprawia wrażenie sprężystej.  Wizualnie prezentuje się całkiem zgrabnie, do tego jak na netbooka przystało jest całkiem lekki (1,46kg) więc przemieszczanie się z nim nie sprawia trudności :) Minusem czarnej obudowy jest to, że bardzo szybko się palcuje.

Dosyć długo można pracować na baterii. Po odłączeniu kabelka zasilającego system pokazuje 4h 21min. Komputer zakupiłem z zamiarem wkorzystywania go do zwykłej pracy (www, poczta, ssh, multimedia) . Ponieważ często się przemieszczam z laptopem zdecydowałem się na netbooka. Matryca 12″ wydaje mi się rozsądnym kompromisem pomiędzy użytecznością a mobilnością ;)

Komputer wyposażony jest w Windowsa 7 Home Premium. Fajne jest to, że jak uruchamiam sprzęt to w zasadzie od razu uruchamia mi się system.  Konfiguracja sprzętowa pozwala na całkiem niezły komfort pracy.

Dla kogo nie jest ten sprzęt:

  • osób które lubią dużą powierzchnię ekranu
  • osób które nie lubią błyszczącej matrycy i obudowy
  • osób które używają wielu urządzeń na USB na raz ;)
  • tych którzy  podróżują za granicę (brak modemu GSM)

Można go kupić za niecałe 1400zł. Dla zainteresowanych polecam zapoznanie się ze specyfikacją dostępną na stronie producenta www.asus.com.

ekologiczny Sony Ericsson

Written By: krolik - lip• 06•10

Wraz z żoną wybraliśmy się wczoraj do najbliższego punktu sieci era po nowy telefon dla niej.  Kasia nie była zdecydowana na żaden konkrety model, wiedziała tylko tyle, że chce Sony Ericssona :)

Konsultant polecił nam model Sony Ericsson J10i „Elm”.  Aparat wygodnie trzyma się w dłoni, jest lekki. Nie jest taki kanciasty i dużo cieńszy od K750i którego używała wcześniej. Klawiatura telefonu jest nieco sztywna, ale w gruncie rzeczy bardzo wygodnie się na niej pisze. Obudowa jest wykonana solidnie. Nic nie „lata” nie ma luzów na poszczególnych elementach. Jedyny mankament jaki zauważyłem, to konieczność zdjęcia tylnej ścianki w celu włożenia karty pamięci.

Kilka funkcji telefonu na które chciałbym zwrócić uwagę:

  • aparat 5Mpix z lampą, co myślę, że w zupełności wystarczy jak na codzienne potrzeby.
  • Wifi b/g – Karta sieciowa wifi znacznie zwiększa funkcjonalność telefonu.  Wspiera szyfrowanie WEP oraz WPA Personal. Nie testowałem czy WPA Enterprise zadziała. Dzięki niej możemy bezpłatnie korzystać z takich rzeczy jak: mapy, komunikator GG, facebook, e-mail czy youtube. Oczywiście o ile jesteśmy w zasięgu sieci bezprzewodowej ;-)
  • Udostępnianie plików w sieci LAN.  Zajebista rzecz.  Aby przejrzeć zawartość pamięci telefonu wystarczy w polu „Uruchom” Windowsa wpisać ścieżkę UNC: \\adres-ip-telefonu i powinno się otworzyć okienko z folderem który możemy sobie zmapować jako dysk sieciowy w systemie. Niestety można nawiązać tylko jedno połączenie na raz.
  • Odbiornik GPS. Dzięki niemu możemy używać telefonu jako nawigacji. Zainstalowanych jest już od razu kilka tego typu aplikacji.
  • Funkcja obracania ekranu. Działa w youtubie, przeglądarce web i zdjęć.

Na razie nie mogę się wypowiedzieć na temat trwałości baterii, mamy ten model dopiero drugi dzień :) Jeśli będziecie chcieli zapoznać się z pełną listą jego funkcji oraz opiniami użytkowników zachęcam do odwiedzenia stron internetowych.

palenie na stosach

Written By: krolik - cze• 30•10

Przeglądając zawartość strony www.ktoglosuje.pl natrafiłem na szczególnie interesującą wypowiedź polskiego księdza. Oto ona:

i teraz się zastanawiam. Jak to co powiedział ten człowiek ma się do (z całą pewnością) wyznawanej przez niego religii miłości jaką jest chrześcijanizm oraz jej odłam rzymsko katolicki. To jedna sprawa.

Druga: jak taki młody człowiek jak ten ksiądz może takie głupoty wygadywać. Przecież to się w pale nie mieści. Generalnie jeśli chodzi o środowiska homo w polsce – jestem anty nastawiony, ale moim zdaniem to jest przesada.

Swoją drogą ciekawa kampania przeciwko Kaczyńskiemu, aż zaczynam się zastanawiać kto za nią zapłacił… ;-)

IT Crowd

Written By: krolik - cze• 28•10

Po dosyć długim odstępie pojawił się czwarty sezon serialu IT Crowd.  To serial komediowy.  Opowiada o perypetiach pracowników departamentu IT w pewnej firmie.  Cały serial z jednej strony bazuje na stereotypach wokół pracy informatyków, a z drugiej drwi z użytkowników których owi informatycy obsługują.  Całość okraszona sporą ilością humoru sytuacyjnego :)

Niestety serial jest dosyć nierówny.  Z perspektywy obejrzanych trzech sezonów wiele odcinków jest po prostu nudnych. Z pewną dozą nieśmiałości sięgnąłem po pierwszy odcinek czwartego sezonu. Nie zawiodłem się, polecam :)

Projekt Parias

Written By: krolik - maj• 05•10

Coś dla fanów dobrego hip-hopu. Trzech warszawskich raperów z czołówki sceny: Włodi, Pelson, Eldo spotykają się aby nagrać wspólnie płytę.  Przyznam, że zapowiada się ciekawie. Pytanie tylko, kiedy pojawią się w empikach. Z chęcią kupiłbym tą płytę.

Wywiad Część 1:

http://www.youtube.com/watch?v=WbjA-EFkRnY&feature=related

Wywiad Część 2:

http://www.youtube.com/watch?v=WIm5orlMqYE&feature=related

Wywiad Część 3:

http://www.youtube.com/watch?v=aOTn4eBx0XE&feature=related

flickr on iPhone

Written By: krolik - maj• 04•10

W weekend zainstalowałem na swoim iPhone aplikację do publikowania zdjęć. Nazbierała mi się ich już pewna ilość, więc stwierdziłem, że najwyższy czas zrobić z nimi porządek.

Początkowo szukałem jakiejś aplikacji do picasy googla, ponieważ tam mam najwięcej swoich zdjęć w sieci. Niestety nie znalazłem niczego za free.  Znalazłem całkiem w AppStore dobry interfejs do systemu Flickr. Aplikacja posiada prosty interfejs za którego pomocą można wgrywać fotki, katalogować je, opisywać, dodawać tagi, przeglądać… no i jest za darmo :)

Wszystkie zdjęcia które tam opublikowałem, zrobiłem telefonem, więc ich jakość jest jaka jest i inna nie będzie ;)

muza z dawnych lat… ;)

Written By: krolik - kwi• 28•10

Chciałem Wam przypomnieć o takim naszym rodzimym zespole jak Illusion.  Właśnie słucham ich koncertówki z Bolilol Tour (Illusion 4).  Łezka w oku się kręci.  Genialny klimat,  emocje… a to tylko płyta. Co musiało się dziać wtedy w Elblągu w maju…

Szkoda, że kapela zakończyła już swoją działalność. Lekkim pierdem zmiotłaby z obecnej sceny większość obecnie znanych zespołów ;) Ale cóż… już ich nie ma.  Muzyka rockowa zna wiele przypadków kiedy po latach muzycy się spotykają i wracają ze zdwojoną siłą. Kto wie …  może w ich przypadku również tak będzie ? Czego sobie i wszystkim sympatykom tego zespołu gorąco życzę! :)

life snapshot #1 ;)

Written By: krolik - mar• 16•10

Tak w skrócie, to od października jeździmy z catleen na zajęcia w ramach Akademii Cisco organizowanej przez PJWSTK.  Przygotowujemy się do pierwszego z certyfikatów w ścieżce – CCNA.

Tak się szczęśliwie złożyło, że udało nam się zaliczyć materiał z dwóch pierwszych modułów – Network Fundamentals oraz Routing Protocols and Concepts.  Z tej okazji dostaliśmy Certyfikat ukończenia tego etapu kursu, oraz list gratulacyjny z Cisco :)

Dzisiaj zaczęliśmy kolejny etap Akademii – Switching and Wireless, przed nami jeszcze WAN Technologies, no i …. CCNA, więc trzymać kciuki! :)