Naprawdę ciężko się oprzeć, żeby nie zjeść czegoś o tej porze. Wchodzę do kuchni a tam: na stole: wafelki kakaowe, a koło mikrofalówki rybka w złocistej panierce… Z wielkim żalem zadowoliłem się jabłkiem. Bardzo trudno jest się przekonać do nie jedzenia w nocy. Zwłaszcza po wyczerpującym treningu. Niestety zwiększony metabolizm daje znać o sobie. Będę twardy. Moja dzisiejsza kolacja składała się jedynie z porcji białka typu gainer (ok. 150ml) i na tym poprzestanę. Jak chce się zrzucić zwały tłuszczu nagromadzone wokół brzucha potrzeba wyrzeczeń.
Nie jestem jeszcze gotowy na to aby diametralnie zmieniać swoją dietę. Wystarczy na razie rygor w postaci zakazu opychania się na noc, rano śniadanie, drugie w pracy, jakiś obiad i w miarę możliwości ostatni posiłek ok. 18-stej. Jak uda mi się to osiągnąć, zastanowię się co dalej
Komentarze